+48 667 151 492 sidma@sidma.pl

Obecnie już tylko jako wspomnienie odległych lat, wieczorny mrok ulic gdzieniegdzie rozświetlają latarnie gazowe. Są takie np. w Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu. Działają one jednak na innym gazie niż te z XIX wieku, gdy ten typ oświetlenia miast stawał się coraz popularniejszy.

Po raz pierwszy latarnie gazowe oświetlające miejskie ulice pojawiły się w Anglii, w Londynie. Później przyszedł czas na Paryż, Berlin itd.  W 1856 roku rozświetliły one ulice Poznania, Krakowa, Warszawy. Ówczesne latarnie wykorzystywały inny gaz niż znany nam dzisiaj. Był to tzw. gaz świetlny, bo służył właśnie do oświetlania, inaczej zwany miejskim bądź węglowym. Nie był wydobywany z ziemi, ale produkowany w gazowniach z węgla. W związku z tym budowano w miastach gazownie, w których odgazowywano węgiel kamienny przez poddanie go wysokiej temperaturze (900-1300˚C) bez dopływu powietrza. Początkowo gaz ten wykorzystywany był tylko do oświetlania. Stopniowo dzięki coraz większej produkcji i rozbudowie gazociągów zaczął być coraz powszechniej wykorzystywany do gotowania, podgrzewania wody w łazienkach, co ciekawe przechowywania produktów w lodówkach, prasowania czy fryzowania głów damskich w salonach fryzjerskich. Wiele z tych użytecznych przedmiotów obejrzeć można i poczytać o nich na stronie Wirtualnego Muzeum Gazownictwa, gdzie udostępniane są informacje dotyczące historii i przyszłości gazu oraz wszystkiego, co z nim związane.

 

Oto kilka przykładów fotografii sprzętów działających na gaz ze zbiorów Muzeum Gazownictwa w Paczkowie – www.wmgaz.pl. W bazie eksponatów wirtualnego muzeum prezentowane są wraz ze szczegółowymi opisami:

A spacerując ulicami współczesnych miast, gdy napotkamy jeszcze po drodze latarnię gazową, rozświetlającą nocną ciemność przypomnijmy sobie także, że był czas, gdy od latarni do latarni wieczorową porą szedł latarnik, zapalając każdą z nich, by oświetlały drogę. A później wracał znów, by nad ranem, gdy świtało dnia przedarło się przez mrok, zgasić je i uśpić na kilka godzin.

Postać takiego latarnika gazowego przypomina właśnie pomnik stojący w Poznaniu. To pomnik Zygi Latarnika. Stoi on na Grobli, na terenie skweru im. Ignacego Łukasiewicza, tuż obok Starej Gazowni i co wieczór – nadal – symbolicznie „zapala” gazową latarnię.

Zyga – to po poznańsku zwyczajnie Zygmunt i w poznańskiej gazowni faktycznie na przełomie lat 50-tych i 60-tych XX wieku, na stanowisku „zapalacz latarń gazowych” pracował ostatni latarnik poznański – Zygmunt Cypel.

W przekazywanych z ust do ust opowieściach pracowników gazowni pozostaje wspomnienie, iż Zygmunt Cypel pięknie gwizdał. Podobno tak świetnie naśladował głos słowika, że gdy zimą szedł ulicami miasta i gwizdał, to ludzie z okien wyglądali szukając zagubionego ptaka.

I choć Zygmunt Cypel nie był bezpośrednim modelem dla rzeźbiarza Roberta Sobocińskiego, który wykonał pomnik, to rodzina latarnika rozpoznaje rysy swojego krewnego w twarzy Zygi i z sentymentem odwiedza to miejsce. I tak wyrzeźbiony w brązie latarnik jest obecnie wspomnieniem minionego czasu nie tylko ze względu na historię latarń gazowych, ale też ze względu na losy konkretnego człowieka.

Odsłonięcie pomnika miało miejsce 29 maja 2003 roku. Palnik latarni wraz ze sterującym nim łącznikiem zmierzchowym jest współczesny, natomiast słup jest oryginalny – pochodzi z XIX wieku i został tu przeniesiony z jednej z poznańskich ulic.